Bliskość w cenie

Badania nad doborem małżeńskim jednoznacznie dowodzą związku między częstotliwością małżeństw a odległością między miejscami zamieszkania małżonków.

Największą grupę stanowią te małżeństwa, w których partnerzy mieszkali blisko siebie przed ślubem. Charakterystyczne są badania przeprowadzone w Holandii. Dowodzą one, że połowa wszystkich małżeństw zawierana jest przez osoby, których miejsce zamieszkania dzieliło nie więcej niż 10 km, a najmniej takich, którzy mieszkali daleko od siebie. Istotna jest nie tyle bliskość przestrzenna, ale częstość kontaktów. Tak więc duża częstość kontaktów sama w sobie budzi sympatię. Zjawisko to ma również swoje odzwierciedlenie w seksuologii klinicznej. Im większa odległość między potencjalnymi partnerami seksualnymi, tym rzadziej się widują. Sprawia to, że słabiej się znają, więcej przed sobą udają, bardziej kamuflują się przed sobą nawzajem i w końcu w czasie spotkań więcej jest nerwów, obaw i stresu. Przekłada to się oczywiście na sprawność seksualną: mężczyźni mają kłopoty ze wzwodem i wytryskiem nasienia, a kobiety z przeżywaniem orgazmu. Terapeuta często spotyka się z sytuacjami, w których pacjent mówi np. o tym, że przez cały miesiąc jak tylko pomyślał o swojej dziewczynie, która mieszka 100 km od niego, to miał erekcję, ale potem, jak już doszło do spotkania i próby współżycia, to nie było wzwodu. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku też presja czasowa: sprawność musi być osiągnięta w konkretnym, krótkim przedziale czasowym. Wszystko to sprawia, że po takim spotkaniu obaw jest jeszcze więcej i pojawia się tendencja do deprecjonowania partnerki i wartości potencjalnego związku. Prowadzi to często do ograniczania częstotliwości spotkań i rozpadu relacji partnerskiej.

 

 

Ślósarz, W. Seksuologiczny gabinet zdrowia. Bliskość w cenie. Gazeta Wrocławska, 2-3.8.2003, s.3', '2003-08-02',


Drukuj